Przemysł słoneczny na krawędzi jako Trump waży taryfy na panelach

257 Warsztat Poszukiwaczy Wiedzy z dnia 3 stycznia 2019 (Czerwiec 2019).

Anonim

Energia słoneczna kwitnie w Stanach Zjednoczonych, ale firmy jeżdżące na fali obawiają się, że prezydent Donald Trump może ich podciąć w tym tygodniu, jeśli zdecyduje się nałożyć nowe taryfy na importowane panele słoneczne.

Firmy, które instalują systemy solarne, czerpią zyski z taniej paneli wykonanych za granicą, głównie w Azji. Dzięki temu energia słoneczna stała się bardziej konkurencyjna w stosunku do energii elektrycznej wytwarzanej z węgla i gazu ziemnego.

Firma badawcza zajmująca się technologią ekologiczną szacuje, że taryfy mogą kosztować nawet 88 000 miejsc pracy w USA związanych z instalacją systemów energii słonecznej.

Po drugiej stronie są dwie amerykańskie filie zagranicznych firm, które twierdzą, że krajowa produkcja ogniw słonecznych i modułów została zdziesiątkowana przez powódź importu, głównie z chińskich firm działających w całej Azji.

Według amerykańskiej Komisji Handlu Międzynarodowego import krzemowych ogniw fotowoltaicznych, elementów składowych paneli słonecznych, wzrósł o prawie 500 procent w latach 2012-2016.

Czterej członkowie komisji - dwóch Republikanów i dwóch Demokratów - jednogłośnie orzekli w październiku, że import szkodzi amerykańskim producentom, chociaż różniły się one dokładnie od tego, jak USA powinny zareagować. Trump ma do piątku działać zgodnie z zaleceniami agencji dotyczącymi taryf do 35 procent.

Trump ma szerokie pole manewru - może odrzucić zalecenia, zaakceptować je lub wyjść poza nie i narzucić twardsze taryfy. Kongres nie ma uprawnień do rewizji lub zawetowania jego działania. Kraje, które ucierpią w wyniku jego decyzji, mogą odwołać się do Światowej Organizacji Handlu.

Sprawa handlowa wyrosła ze skargi Suniva Inc., gruzińskiej filii chińskiej spółki, która ogłosiła upadłość w kwietniu. Do Suniva dołączyła firma SolarWorld Americas, amerykańska filia niemieckiej firmy. Suniva chce wyższych taryf niż te zalecane przez Komisję Handlową.

Departament Handlu Stanów Zjednoczonych nałożył sztywne cła antydumpingowe na importowane panele wykonane z chińskich ogniw słonecznych w 2012 i 2015 roku. Tim Brightbill, prawnik SolarWorld Americas, powiedział, że chińskie firmy obejść te sankcje przez montaż paneli z komórek produkowanych w innych krajach azjatyckich, takich jak jak Malezja i Wietnam. To sprawia, że ​​obecna wymiana handlowa jest jeszcze ważniejsza, powiedział.

"Jest to globalna sprawa, która odnosi się do globalnego wzrostu importu" - powiedział Brightbill. "Potrzebujemy jak najsilniejszych środków od prezydenta Trumpa do utrzymania produkcji energii słonecznej tutaj w Stanach Zjednoczonych".

Konsultant SolarWorld powiedział, że cła na import mogą stworzyć nawet 45 000 miejsc pracy w USA, przy założeniu, że krajowe moce produkcyjne wzrosną, a miejsca instalacji również wzrosną. Jednak według amerykańskiej komisji ds. Handlu amerykańska produkcja ogniw słonecznych zatrudniała tylko około 1300 osób na ostatnim szczycie w 2012 roku.

Podczas gdy amerykańska produkcja ogniw słonecznych się skurczyła, instalacje - od dachów domowych po operacje na skalę przemysłową - rozkwitły. Instalacje wzrosły ponad dziesięciokrotnie od 2010 r., A największy skok nastąpi w 2016 r., Po spadku cen paneli słonecznych. W 2016 r. Energia słoneczna była największym źródłem nowych mocy produkcyjnych w USA.

Solar Energy Industries Association, grupa handlowa dla amerykańskich instalatorów, twierdzi, że taryfy podniosą koszty instalacji systemów solarnych, co doprowadzi do spadku popytu.

"Sprzedajemy energię, która może być wytwarzana przez wiatr, gaz ziemny, przez hydro, przez węgiel, przez bomby atomowe, kiedy podnosisz cenę tego, co sprzedajemy, nie możemy konkurować", powiedziała Abigail Ross Hopper, grupa prezydent.

Jim Petersen, dyrektor generalny PetersenDean, kalifornijskiej firmy, która instaluje panele słoneczne na dachu głównie dla klientów indywidualnych, kiedyś preferował taryfy na importowanych panelach, które okazały się gorszej jakości. Zmienił zdanie.

Petersen powiedział, że cła mogą zahamować jego działalność, podnosząc koszt pracy, która waha się od 6 000 do 60 000 USD lub więcej. Powiedział, że może zostać zmuszony do zwolnienia do 25 procent z jego 3 200 instalatorów.

"To jest złe dla amerykańskich zawodów, złe dla konsumenta", powiedział.

Na pustyni w Nowym Meksyku, Affordable Solar z siedzibą w Albuquerque pracuje nad farmą słoneczną o wartości 45 milionów dolarów, która ma zasilić ogromne nowe centrum danych na Facebooku. Prezes firmy, Kevin Bassalleck, powiedział, że taryfy będą szkodzić firmom, które produkują stelaże, systemy śledzenia i elektronikę, które są częścią systemu elektroenergetycznego. Powiedział, że praca w tych firmach jest trudna do outsourcingu.

"Jeśli kiedykolwiek postawiłeś stopę w fabryce modułów słonecznych, większość z tego, co widzisz, to roboty. Jest bardzo mało ludzi", powiedział. "Ale jeśli pójdzie się do którejkolwiek z naszych stron projektowych, takich jak projekt na Facebooku, zobaczysz małą armię ludzi pracujących i instalujących różne rzeczy."

Amerykański senator Martin Heinrich, demokrata z Nowego Meksyku i zwolennik energii odnawialnej, powiedział, że taryfy nie ożywią amerykańskiej produkcji energii słonecznej.

"Miejsca pracy utracone z powodu tańszych ogniw słonecznych zostały już utracone" - powiedział Heinrich w wywiadzie. "Taryfy te będą następnie bardzo szybko rosnące, udane, dobre miejsca pracy, które zbudowaliśmy w produkcji innych urządzeń, w instalacji i zmniejszyć te miejsca pracy do ułamka tego, co powinny być."

Wiele osób po obu stronach debaty oczekuje, że Trump nałoży sankcje.

Brightbill, prawnik SolarWorld Americas, zabrzmiał pewnie.

"Ta administracja koncentruje się na produkcji w USA i amerykańskich miejscach pracy, a także na utrzymaniu się z powodu deficytu handlowego w Chinach", powiedział, "więc uważamy, że cele administracji są bardzo dobrze dostosowane do oszczędności w produkcji energii słonecznej w Stanach Zjednoczonych".

menu
menu