Od poŜarów po poŜary: działalność człowieka i zmiany klimatu przekształcają torfowiska na świecie

OSTATNI STREAM NA YOUTUBE. OD JUTRA FACEBOOK ;3 (Lipiec 2019).

Anonim

Torfowiska świata, niegdyś podmokłe repozytorium martwego mchu, zamieniają się w niebezpieczne pożarze, które mogą palić przez miesiące i wytwarzać śmiertelny dym, ostrzega naukowiec McMaster, który dokumentuje zagrożenie - i możliwe rozwiązanie - w gazecie opublikowany dzisiaj w czasopiśmie Scientific Reports.

Odkąd lodowce cofnęły się około 12 000 lat temu, skromne torfowisko działało jak przechowalnia węgla atmosferycznego, wypełniona martwym mchem i zwieńczona zieloną warstwą żywego mchu, który może powrócić po spaleniu.

Światowe bagna mają więcej węgla niż lasy deszczowe, a Kanada jest domem dla około 185 miliardów ton coraz bardziej wrażliwych złóż torfu, od 40 cm do kilku metrów głębokości.

Na przykład suszone torfowiska podsyciły pożar w 2011 roku w niewolniczym jeziorze Alberta, a niedawny pożar, który spustoszył Fort McMurray, spalił się przez wysuszone torfy wzdłuż jedynej autostrady w mieście i poza nim.

Nowe badania prowadzone przez Szkołę Geografii i Nauk o Ziemi McMastera, kierowaną przez Gustafa Granatha (obecnie Uppsala, Szwecja) i Jamesa Michaela Waddingtona (który przechodzi przez Mike'a) pokazują, że wydobywanie torfu w ogrodnictwie i paliwie, odwadnianie w rolnictwie i budownictwie oraz ogólnoświatowe ocieplenie spowodowało, że rosnąca liczba światowych torfowisk jest sucha i podatna na ogień, który może zagrzebać się głęboko w ziemi i palić przez miesiące, nawet przez zimę, tylko po to, aby się ponownie wynurzyć.

"Ludzie nie myślą o ogniu schodzącym w głąb ziemi, myślą o tym, jak przechodzi przez krajobraz", mówi Waddington.

Wydobywanie torfu w Europie i drenaż do plantacji palm olejowych w południowo-wschodniej Azji są źródłem największej wrażliwości i już pomogły w rozprzestrzenianiu pożarów, które spowodowały ogromne zniszczenia i śmierć.

W Moskwie dym z torfowych pożarów w 2010 roku zabił około 3000 osób. Pożary torfowe w południowo-wschodniej Azji uwolniły w ubiegłym roku ponad 1 mld ton CO2.

W zasadzie nietknięte bagna, które pokrywają ogromne lasy borealne Kanady, zmieniają się niepokojąco, mówi Waddington, profesor Geografii i Nauk o Ziemi.

W lasach północnych na torfowiskach mnożyły się czarne świerki, paradoksalnie, ponieważ tłumienie ognia sprawiło, że rosły one w znacznym stopniu bez kontroli.

Świerk blokuje światło słoneczne, zabijając żywą warstwę mchu i wysysając wilgoć z bagien, nie tylko sam zamieniając materiał torfowy w zagrożenie pożarowe, ale także przyspieszając pożary.

"Kończy się krajobrazem o dużo większym zużyciu paliwa, niż byłoby to możliwe", mówi Waddington.

Badania pokazują, że poprzednie szkody można odwrócić, przerzedzając świerki w torfowiskach pustynnych i kierując wodę z powrotem do zarządzanych torfowisk i sadząc nowy mech na szczycie starego mchu (lub nawet tego, co z niego zostało).

Koszt może być wysoki, ale koszt śmiertelności, emisji dwutlenku węgla, uszkodzenia własności i tłumienia ognia jest ostatecznie wyższy, argumentuje Waddington.

"Kluczem jest utrzymanie mokrego torfu i ponowne wydobywanie tego mchu" - mówi Waddington. "Nasze badania pokazują bardzo jednoznacznie, że jeśli potrafisz ponownie nawilżyć system i uzyskać kluczowe mady torfowe rosnące na powierzchni, możesz w zasadzie nałożyć pułap na system i całkowicie ograniczyć palenie lub oprzeć się ogniu."

menu
menu